Czy katolik ma szukać cierpienia? Czy chrześcijaństwo to religia cierpiętnicza? Czy Bóg chce, żebyśmy cierpieli? Czy mamy sami sobie to cierpienie zadawać?
Czasem można usłyszeć takie właśnie pytania. Jaka jest faktycznie rola cierpienia w chrześcijaństwie?
Cierpienie cierpliwie zniesione
Co bowiem za chwała, jeżeli przetrzymacie chłostę jako grzesznicy? - Ale to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie.
1 P 2, 20 - 23
Bez wątpienia katolicy mają obowiązek, naśladując dobrego Pana cierpliwie znosić cierpienia nam zadawane. Jest to nawet jeden z uczynków miłosierdzia względem duszy: krzywdy cierpliwie znosić. Dzięki temu, co prawda jeszcze bardzo niedoskonale, ale jednak upodabniamy się do Pana Jezusa, który gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził. Tak też i my, gdy spotyka nas jakaś niesprawiedliwość i krzywda, dobrze zrobimy znosząc to cierpliwie, nie unosząc się gniewem, nie pomstując, ale cierpliwie przyjmując, chociażby w duchu pokuty za własne grzechy.
Cierpienie ochoczo przyjęte
Ta świadomośc własnych grzechów, potrzeby pokuty, a przede wszystkim upodobnienia do Pana sprawia, że cierpienie zaczynamy nie tylko cierpliwie znosić, ale chętnie przyjmować. Widzimy bowiem, że cierpienie staje się nie krzywdą, ale wręcz łaską dla nas. Z cierpienia więcej dobra dla nas płynie niż z wesołego, szczęśliwego życia, bez bólu. W takim układzie nie zabiegamy o cierpienie, ale gdy się zdarza, to z radością je przyjmujemy, aby w ten sposób bardziej jeszcze zbliżyć się do Boga.
Cierpienie dobrowolne
Tym sposobem dochodzimy do tego, co już wspomniane było przy ascezie i w zasadzie z ascezą jest tym samym. Widząc, że cierpienie upodabnia mnie do Pana, zbliża do Niego, mogę pragnąć cierpienia, a nawet zadawać sobie różnego rodzaju umartwienia (oczywiście zgodnie z wolą Bożą, a więc nie do faktycznego bezpośredniego krzywdzenia siebie), które stają się ascezą, ale i cierpieniem całkowicie dobrowolnym. Tym są na przykład różnego rodzaju posty czy nocne czuwania. Są całkowicie dobrowolne, a jednocześnie, jeśli nie sprzeciwiają się woli Bożej z uwagi na szkodliwy, wręcz szatański rygoryzm i przesadę, to stają się drogą uświęcenia i upodobnienia do Pana.
Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.
Kol 1, 24
Skoro cierpienie łączy nas z Panem Jezusem, daje udział w Jego Męce, to daje też udział w owocach tej Męki. Z tego powodu cierpienie nie samo z siebie, ale z uwagi na nieskończone zasługi Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pana Jezusa może wyprosić wiele łask zarówno dla cierpiącego jak i dla innych. Z tego powodu wielu Świętych podejmowało rozliczne cierpienia dla ratowania dusz, za grzeszników, ale też za chorych i w ogóle w wielu intencjach. Takie cierpienie, w zjednoczeniu z Panem, może stać się dla wielu okazją do otrzymania łaski od Pana, może pomóc komuś otworzyć się na dar Boży. Tym samym nie można powiedzieć, że ci, którzy zamykają się w klasztorach i służą Bogu modlitwą i pokutą nie służą też ludziom. Dopiero po śmierci dowiemy się, ile łask wyprosiły nam cierpienia innych i ile łask innym wyprosiły nasze cierpienia.