O najszczęśliwsze serce!
Nie sposób zacząć inaczej niż od spojrzenia na moment święceń. W końcu tam zaczyna się udział w Chrystusowym Kapłaństwie każdego z tych wyjątkowych, wybranych serc.
- Czy chcesz coraz ściślej jednoczyć się z Chrystusem, Najwyższym Kapłanem, który z samego siebie złożył Ojcu za nas nieskalaną Ofiarę, i razem z Nim poświęcać się Bogu za zbawienie ludzi?
- Chcę, z Bożą pomocą!
To pytanie zadawane przed udzieleniem święceń, choć wyróżnione przez inną odpowiedź od pozostałych pytań, nie dość chyba jest rozważane. To przecież jest istota najścislejszego, niedoścignionego zjednoczenia serca człowieka z Sercem Boga-Człowieka. Nie wliczając Komunii Świętej - Nieba na ziemi, nie sposób wyobrazić sobie, żeby jakiekolwiek zjednoczenie człowieka z Bogiem było tak silne, tak przemieniające, tak emanujące na innych i tak skuteczne dla wszystkich, jak właśnie zjednoczenie serca kapłana z Sercem Arcykapłana!
To przecież w tym sakramentalnym, absolutnie trwałym i nierozerwalnym zjednoczeniu dokonuje się niezwykła tajemnica. To na nim polega dar tego wielkiego Sakramentu święceń prezbiteratu. Dlatego kapłan wypowiada w sposób sprawczy słowa samego Pana - “To jest bowiem Ciało Moje”, “To jest bowiem kielich Krwi Mojej…”. Te słowa są słowami samego Pana, bo serce kapłana z Sercem Pana jest najściślej złączone, zespolone łaską Sakramentu. Dlatego kapłan może odpuszczać grzechy, bo jego serce jest zjednoczone z Sercem Tego, Który powiedział “Odpuszczają ci się twoje grzechy”.
To sakramentalne zjednoczenie jest tak ścisłe, że nawet najcięższe i całkowite odstępstwo kapłana od Chrystusa nie szkodzi skuteczności sprawowanych przez niego Sakramentów. Co prawda jest to wielka niegodziwość i straszliwa zbrodnia tak sercem Serce gwałcić, siłą wyrywając łaskę, zamiast z czułością i delikatnością być przekazicielem łaski dla innych. Niemniej jednak bez wątpienia wierny otrzymuje łaskę ex opere operato, ale nie przeszkadza to takiemu kapłanowi popełniać dosłownie “święto-kradztwa”. Zamiast w miłosnym zjednoczeniu serc brać to, co w pełni mu się należy, jako zjednoczonemu z Panem, niczym złodziej, który wykorzystuje wierność Pana wykrada łaskę, raniąc tym samym jeszcze bardziej to nieskończenie miłujące Serce Boga.
Zamiast jednak rozważać tragedię serca kapłańskiego zbrukanego grzechem, rozważmy coś wprost przeciwnego: serce kapłańskie obdarzone dodatkowo łaską małżeństwa mistycznego. O najszczęśliwsze z serc! Nie dość, że Bóg tak bardzo ukochał serce tego mężczyzny, że zespolił je z Sobą tak ściśle w prezbiteracie, to dodatkowo łączy się z nim na jeszcze nowy i cudowny sposób w zjednoczeniu przemieniającym! Takie serce podwójny ma tytuł do wielkiej Bożej życzliwości i łaskawości. Całkowite oddanie w święceniach, całkowite oddanie w małżeństwie. Całkowite umiłowanie w święceniach, całkowite umiłowanie w małżeństwie. Całkowita otwartość w święceniach, całkowita otwartość w małżeństwie. Takie serce najściślej obcuje z Bogiem w zasadzie cały czas.
Jak wielkim skarbem dla prezbitera jest łaska mistycznego małżeństwa, tego nie sposób opowiedzieć. Dwie te łaski wydają się być do siebie idealnie pasujące. Człowiek sakramentalnie i mistycznie z Bogiem zjednoczony jednocześnie nie zyskuje “szczególnych mocy” sakramentalnych, ale te zwykłe sakramentalne czynności wykonuje z zupełnie nowym zrozumieniem i zaangażowaniem, co buduje i jego samego, i przyjmujących Sakrament, a ostatecznie cały Kościół. Każda Msza Święta jest taka sama, na sprawowanej jednak przez takiego wybranego, szczególniej można jasno ujrzeć wielkość tego, co się dzieje, choć przecież nie dzieje się nic więcej, ani nic mniej niż na innych Mszach Świętych. To nie w zmianie Sakramentu i jego skutków, ale w zmianie jego przeżywania widać różnicę między dwoma kapłanami: jednym w małżeństwie mistycznym, drugim w ciężkim grzechu.
Takie kapłańskie serce, tak szczególnie, podwójnie ukochane może pokładać wielką nadzieję w dobroci Bożej. Z wielką skutecznością może wypraszać największe nawet łaski, a samo wprost tonąć w pociechach, łaskach, darach i dosłownie wszystkim, co może przyczynić się do uświęcenia ludu. Obyśmy wszyscy mieli łaskę bycia obsługiwanym przez kapłanów tak gorąco rozkochanych w Bogu, przemienionych, przebóstwionych! Taki kapłan szczerze może powiedzieć: “Żyję ja, już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus.” Wiele też i cierpień zniesie, ale wszystkie one posłużą zbawieniu ludu, zgodnie z tym, co w obrzędach święceń wybrzmiewa. O szczęśliwe kapłańskie, zaślubione serce! Tak zjednoczone, tak kochające, tak bolejące! Z tego serca wiele łask sakramentalnych i niesakramentalnych spływa na wiernych!