“Wszystko na chwałę Bożą czyńcie”

Kiedy zaczniemy zastanawiać się nad tym, jaki jest faktyczny cel naszego życia na ziemi i jaki powinien być cel każdej naszej czynności, to łatwo dojdziemy do wniosku, że wszystko, co robimy, mamy czynić na większą chwałę Boga. Świadczy o tym zarówno zdrowy rozsądek, jak i Boże Objawienie o tym mówi.

Słuszne i rozumne

Bóg stworzył absolutnie wszystko, co istnieje. To On sam podtrzymuje całe stworzenie w istnieniu. Bez Jego świętej woli wszystko zapadłoby się natychmiast w otchłań nieistnienia. Nawet więc, gdybyśmy założyli, że jedno “dziękuję” wobec Boga byłoby dostatecznym podziękowaniem za każdy z Jego darów, to wciąż nieustannie musielibyśmy Mu dziękować, bo też nieustannie obdarza nas darami, wśród nich - darem istnienia. Tak więc z tego tylko powodu, Bogu należy się nieustanne dziękczynienie z naszej strony.

Dodatkowo - istnienie nie jest jedynym dobrem, jakie od miłującego nas Boga otrzymujemy w każdej chwili. Wprost niezliczona jest ilość Jego dobrodziejstw, które wciąż na nas spływają! Oprócz istnienia, otrzymaliśmy:

  • życie doczesne, jako czas zasługiwania i przygotowywania się na życie wieczne (to też jest dar przecież! Gdybyśmy nie otrzymali życia doczesnego, to po grzechu Adama wszyscy skazani byśmy byli na potępienie!)
  • duszę rozumną i nieśmiertelną
  • wolną wolę
  • niezliczone dobra doczesne - ubranie, jedzenie, mieszkanie
  • wiele dóbr niematerialnych - przyjaźń, rodzinę, miłość i życzliwość bliskich nam osób
  • łaskę Bożą - uświęcającą, uczynkową, charyzmaty

Wiele jeszcze można by tak wyliczać. Każdy z tych powodów jest sam w sobie dostateczny, żeby Boga uwielbiać i dziękować Mu w każdej chwili dnia. Cóż dopiero, kiedy tak się piętrzą jeden na drugim!

Przez Boga chciane

Pismo Święte w tak wielu miejscach mówi o tym, żeby troszczyć się o chwałę Boga bardziej niż o inne rzeczy:

  • Troszczcie się wpierw o królestwo Boże i sprawiedliwość jego
  • Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie
  • Wolę stać w progu mojego Boga, niż mieszkać w namiotach grzeszników

I wiele, wiele, wiele więcej. Nie sposób udawać, że tego nie ma. Zresztą - jest to też wpisane w intuicje wszystkich wiernych, że tak, Bogu należy zawsze i wszędzie oddawać chwałę.

Ofiara dla Boga

Spośród najróżniejszych aktów czci oddawanej Bogu bez wątpienia najwyższym jest liturgia - wspólna, publiczna modlitwa całego Kościoła. Spośród modlitwy liturgicznej szczególne, wybrane miejsce zajmują Sakramenty - w nich przecież to sam Bóg uświęca człowieka, a to bardziej niż inne rzeczy przecież oddaje Bogu chwałę. Wśród Sakramentów miejsce najwyższe zajmuje Ofiara Mszy Świętej - jako bez wątpienia najwyższy, niedościgniony, przewyższający wszystko inne akt uwielbienia Boga.

Skoro nawet w tak prostych czynnościach, jak jedzenie czy picie, mamy oddawać cześć Bogu, to cóż dopiero podczas Najświętszej Ofiary! Wszystko w jej trakcie ma być nakierowane na Boga, na Jego chwałę. Wszystko - a więc nie tylko zewnętrzne czynności, ale i serca wiernych. To, co na zewnątrz z tym co wewnątrz w doskonałej harmonii czci dla Jedynego Boga. W takim układzie każde zwrócenie - czy to serca, czy czynności, na inne sprawy niż Boża chwała jest jednocześnie naruszeniem tej harmonii, która miłą wonią ma się wznieść do Pana. Niestety… takie rzeczy dzieją się bardzo często.

“Dla Boga”, ale dla ludzi

Wielokrotnie uczestnicząć w Mszach Świętych można zauważyć, że w centrum zainteresowania, przynajmniej w niektórych momentach nie jest Bóg, ale wierni uczestniczący w Eucharystii i ksiądz czy księża Eucharystię sprawujący. Ileż razy zdarzyło się, że ksiądz wzrokiem “sprawdza obecność” na Mszy Świętej, wypatrując parafian, albo znajomych wśród uczestników Eucharystii. Jak często nowy ksiądz w parafii, w trakcie Mszy Świętej dowiaduje się od starszego księdza, kto jest kim w parafii. Jak wielu księży uważa za swoistą porażkę to, że na Mszy Świętej jest mało ludzi, a przynajmniej mniej, niż ów ksiądz sobie wyobrażał. Dalej jeszcze! Czy przypadkiem pytanie “co ludzie powiedzą?” nie staje się dla wielu księży ważniejsze od tego, “czego chce Bóg?” I chyba najsmutniejsze - niestety zdarzają się sytuacje, gdy ksiądz, jeśli danego dnia nie ma zamówionej Mszy Świętej, a więc nikt nie przyjdzie - nie odprawia Mszy Świętej. Wtedy tym bardziej trudno oprzeć się wrażeniu, że to wszystko dzieje się “dla Boga”, ale naprawdę to dla ludzi…

I w drugą stronę. Ile razy z I Komunii Świętej dzieci robi się nie przymierzając akademię, gdzie każde dziecko musi się pokazać. Bynajmniej nie dlatego, że to jakkolwiek jest potrzebne. Ile razy zlecamy czytanie czytań małym dzieciom, które czytać jeszcze nie potrafią. Jak trudno wtedy zrozumieć słowo Boga, które przecież ma do nas dotrzeć w sposób jak najbardziej przejrzysty i czytelny. Taki przypadek jest istotnie inny od dorosłego lektora, który się przejęzyczł. Jak można oczekiwać od dziewięciolatka płynnego czytania w sytuacji stresowej? Okazuje sie, że bardziej wtedy niż o chwałę Bożą chodzi chyba o pokazanie konkretnego człowieka, o “zaangażowanie”, które… nie służy absolutnie nikomu - ani nie ułatwia uczestnictwa innym, ani samemu zaangażowanemu. Zamiast chwały Bożej i skupienia na Bogu, wywołujemy u ludzi skupienie na niezbyt płynnie czytającym lektorze, u lektora stres i skupienie na tym, by jak najszybciej skończyć.

Innym takim przykładem jest nie do końca zrozumiała “konieczność” uczestnictwa we Mszy Świętej za mnie sprawowanej. Wielu ludzi od swojej obecności uzależnia to, czy danej Mszy Świętej chca, czy nie. Wolą, żeby Msza Święta była odprawiona dużo później, dużo po np. rocznicy ślubu, niż żeby była bez nich… A przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Msza Święta za nich była odprawiona bez nich, a oni przyjdą na inną Mszę Świętą - w innym miejscu, albo w tym samym miejscu, ale nieco później…

Celebracja człowieka

Tak dochodzimy do jednego z największych problemów, jakie dotyczą Mszy Świętej. Nie samej w sobie, ale jej niewłaściwego przeżywania. Chodzi mianowicie o postawienie akcentu na człowieku. Oczywiście, ktoś powie, że to przecież nie profanacje i nie dzieje się jakaś katastrofa - to prawda. Mimo to, dzieje się źle. Dzieje się źle, bo narusza się tę harmonię, a nawet więcej - cała harmonia wnętrza i zewnętrza zostaje skierowana nie na Boga, ale na człowieka - czy to kapłana czy wiernego. Wystarczy podać kilka przykładów:

  • życzenia składane i wręczane prezenty księżom przy różnych okazjach w trakcie Mszy Świętej
  • oczekiwanie i niejednokrotnie obrażanie się wiernych, kiedy na ich Mszach Świętych jubileuszowych nie odśpiewa się “Te Deum” - aż rodzi się pytanie, czy to dla nich jeszcze jest pieśń pochwalna ku czci Pana, czy ku ich własnej czci?
  • oczekiwanie, że kapłan “zauważy”, a przede wszystkim przywita niektórych wiernych, tych bardziej zasłużonych, albo z jakiegoś innego powodu godnych zauważenia

Tym sposobem, niejednokrotnie ważniejszym od tego, że właśnie sprawujemy Najświętszą Ofiarę dla Pana stają się różne ludzkie względy, a przynajmniej próbujemy przy okazji Mszy Świętej załatwić coś jeszcze, coś ugrać dla siebie. Niestety w ten sposób zanieczyszczamy nasze intencje, odrywamy umysł od spraw wiecznych kierując ku doczesnym, skupiamy się niepotrzebnie na człowieku, zaniedbując w ten sposób (bo przecież zamiast poświęcić w całości ten czas Panu, wyrywamy z niego coś dla ludzkich spraw) Pana i Jego chwałę.

Panie, naucz nas oddawać Ci chwałę!

Dobry Panie Jezu! Proszę Cię, naucz nas wszystkich, że to właśnie Ty jesteś jedynym prawdziwym pragnieniem naszych serc. Naucz nas, że “niespokojne jest serce nasze, póki nie spocznie w Tobie” - a skoro tak, to naucz nas też dążyć wytrwale i bez oglądania się naokoło, a tym bardziej za siebie, do Ciebie! Naucz nas kochania Ciebie ponad wszystko, naucz rezygnowania z ludzkiej chwały dla Twojej chwały! Naucz nas, żebyśmy szukali tylko Ciebie i Twojej chwały! “Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu Imieniu daj chwałę!”