Szybko, szybko…
Coraz powszechniejszym jest to, że jesteśmy w pośpiechu. Wszystko dzieje się w biegu, niemal “przy okazji” biegnięcia do następnej sprawy. Można odnieść wrażenie, że jedyną czynnością człowieka staje się powoli lecenie do następnej sprawy. Nie mamy czasu, żeby przeżyć teraźniejszość, bo ciągle myślą jesteśmy w przyszłości - w tym, gdzie mamy być za chwilę i co tam mamy zrobić. Wszystko też staje się coraz krótsze - krótkie piosenki, krótkie odcinki seriali, nawet filmy już niemal obowiązkowo muszą mieścić się w 100 minutach.
Niestety dotyka to również, a może przede wszystkim naszej relacji do Boga. Wierni nieraz oczekują szybkiej Mszy, a kapłani niejednokrotnie śpieszą się na Mszy Świętej, jakby mieli coś ważniejszego, albo ciekawszego do zrobienia. Gorzej jeszcze, jeśli z uwagi na to, że modlitwa, czas spędzony z Panem nie daje łatwych do zmierzenia korzyści, to rezygnujemy z bycia z Panem, bo coś innego jest, według nas, bardziej skuteczne w zaspokajaniu bieżących potrzeb. Tym sposobem coraz więcej osób przestaje blisko, czule i regularnie obcować z Panem. Potem pojawia się wielkie zdziwienie, że na nic nie ma czasu…
“Daremne jest wasze wstawanie przed świtem…”
Jak możemy mieć dość czasu na wszystko… na cokolwiek, skoro nie poświęcamy go Stwórcy czasu. Przecież dobry Bóg sam wie, czego potrzebujemy. Nie jest dla Niego trudnym dać nam bez wysiłku to, o co inni zabiegają z wielkim trudem. Zresztą mówi o tym Psalm 127:
Daremne jest wasze wstawanie przed świtem
i przesiadywanie do późna w nocy.
Chleb spożywacie zapracowany ciężko,
a Pan i we śnie darzy swych umiłowanych.
Tym samym okazuje się, że kto dla oszczędzenia czasu odmawia go Panu, traci czas na trudzenie się koło tego, co Pan bez wysiłku daje tym, którzy w Nim pokładają nadzieję, Jemu poświęcają swój czas. Oczywiście! Nie chodzi tu o zaniedbywanie własnych obowiązków! Chodzi jednak o to, żeby pamiętać, że to nie od mojego zagonienia, mojej zaradności wszystko zależy. Jestem dzieckiem Boga! On przecież troszczy się o mnie. To jest najgłębszy sens Trzeciego Przykazania. Pan nakazuje odpocząć w dzień święty, Jemu go poświęcić, bo to On jest Panem czasu i to od Jego błogosławieństwa wszystko zależy, dlatego należy, ale i warto, oddać Mu czas, niejako zmarnować go dla Pana. Taki czas nie jest nigdy czasem zmarnowanym, jakkolwiek świat będzie próbował wmówić inaczej.
Ofiara Pana
Niestety mentalność “pieniężna” dosięga też Mszy Świętej: przecież przez ten czas nic się nie robi - nie zarabia się pieniędzy, nie wytwarza się żadnych dóbr ani nie świadczy usług (chyba, że ktoś celebrację Mszy Świętej uważa za usługę religijną, ale to odrębny problem). Msza Święta jest czasem po ludzku - według materialistycznej wizji świata, całkowicie straconym. Dlatego właśnie tym bardziej trzeba ją cenić ponad wszystko inne. “To, co jest głupie u Boga przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga przewyższa mocą ludzi”. Tak Najświętsza Ofiara jest bezsprzecznie najważniejszym aktem Kościoła i kapłana każdego dnia. Nie sposób mówić o szczerej miłości do Boga, a jednocześnie pośpieszać Mszę Świętą z uwagi na inne zajęcia. Nie chodzi bynajmniej o to, by sztucznie ją wydłużać. Niemniej jednak - jeśli z uwagi na wygodę: czy to kapłana, czy wiernych czy usługujących, opuszcza się albo skraca elementy Mszy Świętej, to trudno jest powiedzieć, że naprawdę kocha się Boga, skoro nie umiemy zdobyć się na oddanie dodatkowych kilku minut tylko na Jego chwałę…
Podobnie regularne i stałe wybieranie tekstów krótszych nad dłuższymi tam, gdzie jest pozostawiona dowolność rodzi pewne pytania: czy faktycznie zawsze słusznym jest, żeby wybierać te krótsze? Czy rzeczywiście za każdym razem stoją za tym względy duszpasterskie, czy może raczej “gonienie do czasu wolnego”? Czy naprawdę nie uważamy czasu z Panem za nasz czas wolny? My - Jego dzieci? A tym bardziej - my, kapłani? Tak, kolejna Msza Święta tego samego dnia bywa męcząca. Tak, perspektywa jeszcze kilku kazań do wygłoszenia bywa męcząca. Mimo to! To przecież nasz Pan! Komu, jak nie Jemu, mamy nasz czas oddawać? Łózku? Telewizorowi? Komputerowi? Nawet znajomi - tak, oczywiście że z nimi będąc, jestem (oby faktycznie takie były wszystkie nasze spotkania!) z Panem - ale nie możemy porównywać w żaden sposób ważności spotkania przy kawie i ciastku z Najświętszą Ofiarą naszego Pana!
Panie, pomóż!
Dobry Boże! Daj nam wszystkim ukochać Ciebie! Daj, żebyśmy wszyscy Tobie przede wszystkim oddawali nasz czas, nasze życie! Daj głęboką wiarę, że to Ty sam troszczysz się o wszystkie nasze potrzeby! Obyśmy zawsze - w słowach, w gestach, w przekonaniach - Ciebie stawiali nade wszystko, bo Ty tak bardzo nas ukochałeś! Panie! Rozpal nasze serca Twoją świętą miłością!