Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.»
Mt 5, 1 - 12
Nieprzypadkowe słowo Pana
Słowo Boże nie jest przypadkowe. Nasz dobry Pan zechciał posłużyć się naszym ludzkim językiem do opowiedzenia prawdy o Sobie, o nas, o naszej drodze do Niego. Skoro całe słowo Pańskie jest natchnione i “pożyteczne do nauczania” (2 Tm 3, 16), to należy uznać, że i kolejność tych błogosławieństw nie jest przypadkowa. W istocie tak jest! Błogosławieństwa te przedstawiają pewną drogę. Drogę wstępowania w coraz większą bliskość z Panem.
Już św. Ambroży to zauważył i wyjaśnia, jak kolejne te błogosławieństwa pokazują o co, po kolei, należy zabiegać.
Błogosławieni ubodzy w duchu
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Oto pierwsze błogosławieństwo Pana: ubodzy w duchu. Św. Augustyn (PL 34, 1231) zauważa, że o ludziach pysznych mówi się, że mają wielkiego ducha. W języku łacińskim słowo “duch” można też przetłumaczyć jako “wiatr”. Tak zatem pyszni są ludźmi nadmuchanymi - nadętymi. A zatem ubodzy w duchu to po prostu ludzie pokorni i bogobojni, a nie nadęci.
Tak więc “początkiem mądrości jest bojaźń Pana” (Syr 1, 14). Pierwszym krokiem człowieka do Pana jest, za łaską Bożą, wyrzeknięcie się wszelkiej pychy. Słusznie grzech szatański ma być pierwszym odrzuconym. Faktycznie też, nie sposób jednoczyć się z Bogiem, będąc pysznym, nadętym, próbując siebie uczynić bogiem, zamiast zdać się na Niego i dać się przebóstwić, zgodnie ze słowami Psalmu:
Ja rzekłem: Jesteście bogami
i wszyscy - synami Najwyższego.
Ps 82, 6
Błogosławieni, którzy się smucą
Człowiek pokorny, który już stanął przed Panem uznając swoją małość, a Jego wielkość, dostrzega też, ile w życiu dopuścił się nieprawości i grzechów. Taki człowiek dostrzega, że jest grzesznikiem. Z tego powodu się smuci.
Gdy to uczynisz, czyli gdy staniesz się ubogi i cichy, pamiętaj że jesteś grzesznikiem i opłakuj własne grzechy. Stąd następuje: “Błogosławieni, którzy płaczą”.
św. Ambroży, PL 15, 1651B
U św. Łukasza to błogosławieństwo zapisane jest jako trzecie. I do tego faktu odnosi się św. Ambroży:
Słusznie trzecie błogosławieństwo dotyczy opłakujących grzechy, albowiem to Trójca przebacza grzechy.
Takie opłakiwanie grzechów, smucenie się nimi, prowadzi do pocieszenia. Jak bowiem smutek bierze się ze świadomości grzechów, tak opłakane łzami pokuty grzechy zostają przez Pana przebaczone, co jest źródłem wielkiej pociechy.
Św. Jan Chryzostom zwraca jeszcze uwagę, że większe jeszcze błogosławieństwo spływa na tych, którzy opłakują cudze grzechy. Sam stwierdza, że “tacy mają być wszyscy nauczyciele”. Oczywiście opłakiwanie cudzych grzechów nie może zastąpić opłakiwania własnych, a raczej z niego wypływać i je uzupełniać.
Błogosławieni cisi
Kto ukorzył się przed Panem, kto opłakał swoje grzechy, musi rozpocząć walkę z grzechem - walkę z namiętnościami i złem. Ta walka ma przebiegać zgodnie z poleceniem Pana:
Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!
Mt 5, 39
I jak poucza Pan przez św. Pawła Apostoła:
Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!
Rz 12, 21
Nie na wiele się bowiem zda, że się ukorzę, że poprzestanę na tym, co małe i skromne. Nawet płacz nad grzechem nie na wiele się zda, jeśli nie postanowię sobie mocno więcej nie grzeszyć i nie podejmę walki z moimi złymi skłonnościami. Taki właśnie jest człowiek cichy - ten, który nie ulega namiętnościom, ale panuje nad nimi.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości
Człowiek, który odwraca się od grzechu, po jego opłakaniu zwraca się w stronę sprawiedliwości. Nie jest to jedynie chęć sprawiedliwości, ale prawdziwy wielki głód i pragnienie. Nie dzieje się to wcześniej, gdyż, jak pisze św. Ambroży:
Ciężko bowiem chory nie odczuwa głodu.
św. Ambroży, PL 15,1651D
Tak przecież jest w sprawach ciała - ciężko chory traci apetyt. Dlaczego inaczej miało by być w sprawach ducha? Kto ciężko choruje na własne grzechy, nie pragnie i nie łaknie sprawiedliwości. Dopiero, kiedy polepsza się jego stan, kiedy zdrowieje, nabiera apetytu - zaczyna łaknąć i pragnąć tego, co potrzebne mu do życia. Zaczyna łaknąć i pragnąć, a pokrzepiając się tym pokarmem jeszcze szybciej dochodzi do siebie. Tak jak w ciele, tak i w duchu. Kto łaknie i pragnie Bożej sprawiedliwości i nią się posila, zacyzna jeszcze szybciej zdrowieć, a samo to pragnienie jest już znakiem zdrowienia.
To błogosławieństwo mówi nam też, że “sprawiedliwości nigdy dość”, zawsze ma w nas być ten głód i pragnienie jeszcze większej sprawiedliwości, jako pomocy w walce z chorobą grzechu.
Błogosławieni miłosierni
Prawdziwa sprawiedliwość domaga się miłosierdzia. Dopiero razem stają się prawdziwą cnotą. Sprawiedliwość bez miłosierdzia pogrąża się w wadzie okrucieństwa, a miłosierdzie bez sprawiedliwości pogrąża się w wadzie pobłażliwości. Są one niejako “dwoma stronami tej samej cnoty”. Człowiek miłosierny, to taki, który przyjmuje biedę cudzą, jak własną i jak własnej stara się jej zaradzić. Jednocześnie to dopiero wskazuje człowieka sprawiedliwego. Nie jest ten sprawiedliwy, kto pogardza, albo nie przejmuje się biedą drugiego. Ta bieda nie musi być materialna, choć i taka może być. Największą ludzką biedą bez wątpienia jest grzech. I nad tą biedą najpierw trzeba się ulitować i wesprzeć w tym.
Sprawiedliwy jest ten, kto jest miłosierny. Miłosierny jest ten, kto jest sprawiedliwy.
Błogosławieni czystego serca
Owoc miłosierdzia otrzymuje ten tylko, kto czyni to z czystego serca, czystej intencji. Jak uczy św. Ambroży:
Kto czyni miłosierdzie, traci je, o ile nie czyni go z czystym sercem: kto bowiem szuka pochwały, nie przynosi owocu.
św. Ambroży, PL 15, 1652A
Tak zatem błogosławiony jest ten, kto z czystego serca dobrze czyni. Taki jest błogosławiony - a więc szczęśliwy - bo otrzyma owoc swoich trudów. Owocem tym będzie oglądanie Boga. Tylko czyste serce może ujrzeć Pana chwały. Ten więc, kto czyni wszelką sprawiedliwość i to z dobrą intencją, ten czystym sercem ogląda najczystszego Boga.
Tu też widać sens starotestamentalnych słów, mówiących o tym, że nie można ujrzeć Boga i pozostać przy życiu. Mówi św. Augustyn:
Nikt, kto widzi Boga, nie może żyć tym życiem śmiertelnym, ani widzieć Go tymi zmysłami ciała. Chyba że całkowicie umrze opuszczając ciało, albo tak będzie oderwany od cielesnych zmysłów, że nie będzie wiedział, jak mówi Apostoł (2 Kor 12,2): czy w ciele, czy poza ciałem, zostanie przeniesiony do tego widzenia.
św. Augustyn, PL 34, 477
Nie można Boga oglądać będąc jeszcze uwikłanym w życie światowe. Kto chce Boga oglądać, musi oderwać się od przywiązań tego świata, od jego namiętności, złości i grzechu, aby móc czystym sercem oglądać Najwyższego.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój
Kto cieszy się oglądaniem Boga w swoim sercu, ten nosi w sobie ten pokój, o którym mówi Pan:
Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!
J 14, 27
Nosząc w sobie ten pokój, może go też rozlewać na innych. Dopiero teraz, oczyściwszy się i ujrzawszy Boga w sercu, może to robić. Jakiż bowiem z tego pożytek, jak mówi św. Hieronim, że ktoś uczyni pokoj między bliźnimi, jeśli w jego sercu toczyć się będą wojny namiętności?
Św. Hilary z Poitiers podpowiada, że nagrodą wprowadzających pokój jest przybranie za synów, gdyż Bóg, jako Ojciec wszystkich, wskazał nam jako drogę do Swojej rodziny (a więc do Nieba) życie w pokoju i braterskiej miłości między nami.
W pokoju jest doskonałość, gdy nie ma żadnego zmagania. Ludzie pokoju są więc nazwani synami Bożymi, gdyż nic w nich nie sprzeciwia się Bogu, a przecież synowie Boży powinni nosić w sobie podobieństwo do Ojca.
św. Augustyn, PL 23,1233
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości
Nie może się ukryć miasto położone na górze.
Mt 5, 14
Kto tak żyje, w bliskości z Panem, “tego światło jaśnieje przed ludźmi”. Taki człowiek staje się dla wielu znakiem Królestwa, zachętą do chwalenia Ojca. Dla wielu jednak stanie się wyrzutem sumienia, który trzeba będzie zniszczyć, zdeptać. Sam zły duch będzie do tego dążył. Tak więc, jak uczy św. Jan Chryzostom:
Po błogosławieństwa ludzi pokoju, aby nikt nie myślał, że zawsze dobrze jest szukać dla siebie tego pokoju, dodaje «Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości», to znaczy dla cnoty, dla obrony innych, dla pobożności. Sprawiedliwość bowiem oznacza każdą cnotę duszy.
św. Jan Chryzostom, PG 57,224
Kto osiągnie pokój, o którym Pan mówił wcześniej, tego nie złamią żadne zewnętrzne przeciwności. Taki jest błogosławiony, gdy je cierpi, bo pomnaża w ten sposób chwałę Bożą, a nic mu one już nie szkodzą, jak mówi św. Augustyn.
Rozważ też, jak ósme błogosławieństwo prawdziwego obrzezania kończy się męczeństwem.
św. Hieronim, PL 26, 35A
To błogosławieństwo dotyczy nie tylko tych, którzy są prześladowani przez tych, którzy zmuszają do porzucenia całkowicie wiary, albo jakiejś jej części, ale też do tych, którzy “widząc dobre czyny” nie wychwalają Ojca, ale prześladują tego, kto dobrze czyni. Może się tak dziać na skutek upomnienia, albo też samego tylko przykładu świetego życia. (Mówi o tym św. Jan Chryzostom - PG 56, 683).
To ósme błogosławieństwo powraca do pierwszego, wskazując na tą samą nagrodę. Św. Augustyn mówi, że tak pokazuje się doskonałość człowieka. Po siedmiu stopniach dochodzi się do doskonałości, ósmy stopień ją pokazuje i jej dowodzi. Tak też te siedem stopni odpowiada siedmiu darom Ducha Świętego:
- ubóstwo w duchu - bojaźni Bożej
- smutek - umiejętności
- cichość - pobożności
- głód i pragnienie sprawiedliwości - męstwu
- miłosierdzie - radzie
- czystość serca - rozumowi
- czynienie pokoju - mądrości
Tak też ta sama nagroda obiecana jest pod różnymi nazwami:
- ubogim w duchu - Królestwo, gdyż to ubóstwo, a więc bojaźń Boża “jest początkiem mądrości”
- smutnym - pocieszenie z odpuszczenia grzechów
- cichym - dziedzictwo, gdyż cisi to ci, którzy z posłuszeństwem chcą wypełnić wolę Ojca
- głodnym i spragnionym sprawiedliwości - nasycenie, jako nagroda po trudach
- miłosiernym - miłosierdzie, kto bowiem poszedł za najlepszą radą, slusznie niech otrzyma, co sam rozdawał
- czystym sercom - oglądanie Boga, gdyż czyste serce pozwala wejrzeć w sprawy wieczne
- pokój czyniącym - przybranie za synów, podobieństwo do Boga
Oprócz tego wszystkiego św. Augustyn (PL 34,1234) przypomina, że można te wielkie skarby osiągnąć już tu, na ziemi, jak wierzymy, że osiągnęli je Apostołowie. Sprawy bowiem niebiańskie są niewyrażalne w żadnych słowach.