Każdy chrześcijanin wezwany jest do ascezy, umartwienia. Nie jest ona celem samym w sobie, oczywiście, że nie, ale ma służyć celowi jakim jest większa miłość do Pana. To jest ostatecznie celem każdego ćwiczenia duszy - wzrost miłości do Pana.
Asceza pokuty
Dostrzegając własną grzeszność człowiek widzi, że potrzebuje Boga za grzechy przeprosić. Chce tym samym mieć swój udział w Męce Pana, jako wynagrodzenie za swoje grzechy. To staje się jednym z pierwszych motywów ascezy - świadomość własnej grzeszności i pragnienie wynagrodzenia Bogu za nie.
Taką ascezą - bardzo gorzką nieraz, człowiek odwraca się od grzechu. Gorycz ascezy uświadamia mu i przypomina o brzydocie grzechu, o jego niegodziwości, jednocześnie strzegąc pokutnika przed dopuszczaniem się kolejnych grzechów.
Asceza umocnienia
Im bardziej zaznacza się akcent strzeżenia przed kolejnymi grzechami, tym bardziej zmienia się wymiar ascezy z pokutnej na umacniającą. Człowiek umartwiający się zaczyna to robić po to, by nieustannie pamiętać o marności dóbr doczesnych, o przemijalności świata, o tym, że poza Bogiem nikt i nic nie jest w stanie zaspokoić pragnienia jego duszy.
Taka asceza dodaje duszy siły do walki z pokusami, do odsuwania od siebie okazji do grzechów. Dzięki tym umartwieniom człowiek szybciej podąża drogą zbawienia, odcina od siebie to wszystko, co mogło go krępować, spowalniać jego postęp duchowy. Coraz bardziej skupia się na Panu.
Asceza zjednoczenia
Z czasem to skupienie na Panu bierze górę nad wszystkim innym. Nie dlatego człowiek się umartwia by ucinać przywiązania do świata, ale by jednoczyć się coraz bardziej z cierpiącym za niego Zbawicielem. Tak też asceza staje się ascezą zjednoczenia.
Oczywiście zawiera ona w sobie wymiar pokuty i odrywania od niepotrzebnych przyjemności, skupienie jednak pozostaje na samym Panu, który jest zaspokojeniem wszelkich naszych potrzeb, naszym Umiłowanym i Tym, do Którego przez umartwienie się chcemy się upodabniać.