A jeśliby was gdzieś nie chciano przyjąć i nie dano posłuchu słowom waszym, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych! Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu
Mt 10, 14 - 15
Bóg jest miłością
To zdanie z Pierwszego Listu św. Jana okazuje się być kluczem do zrozumienia bardzo wielu spraw. Podobnie jest i tutaj. Na pierwszy rzut oka, ktoś może powiedzieć, że jak mówiąc o Bogu - Miłości, jednocześnie mówić o karze, o potępieniu. Ktoś może pomyśleć, że to się kłóci jedno z drugim. Nic bardziej mylnego. Właśnie dlatego, że Bóg jest miłością, ten kto Go odrzuca, spotyka się z wieczną karą i nieskończonym cierpieniem.
Człowiek, który nie chce przyjąć Bożej miłości, który swoim życiem bardziej lub mniej bezpośrednio, ale jednak świadomie odwraca się plecami do Boga, odwraca się plecami do Miłości. Jest to jednocześnie odwrócenie się od Najwyższego Dobra, do którego nasza wola zawsze dąży podobnie jak oko dąży do oglądania światła, a ucho do słyszenia dźwięków. Tym samym człowiek sam siebie skazuje na nieustanne cierpienie woli, która na stałe pozbawiona jest tego, do czego została stworzona.
Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna
Kto jednak tę miłość od Boga daną za życia przyjmuje - a więc nie stawia tamy, ale współpracuje z łaską Bożą, ten już na ziemi może cieszyć się kosztowaniem tej nieskończonej miłości Bożej. Tym bardziej, im bardziej otwiera się na bycie kochanym przez Pana. Nie sposób o własnych siłach dojść do nieba, bo nie sposób samego siebie kochać Bożą miłością. To Bóg tak nas kocha i tylko przyjmując Jego miłość, możemy wejść do Nieba, a więc do stanu całkowitego i nieustannego otwarcia na bycie kochanym przez Pana.