“Nazwałem was przyjaciółmi”

Już każdy ochrzczony, z racji przyjętego Chrztu powinien nieustannie składać Bogu dzięki. tym bardziej wieczną pieśń chwały powinien w swoim sercu wyśpiewywać kapłan. Do tego podstawowego i najważniejszego wylania łaski w przybraniu za dziecko Boże otrzymal kolejne - wyjątkowe wylanie łaski. Oto stał się przyjacielem samego Boga, alter Christus - drugim Chrytusem, tak z Nim zespolonym, że nic już nie naruszy tego wiecznego obdarowania, które otrzymał. To Boże wybranie naznacza prezbitera w tak trwały sposób, że nie towarzyszy mu tylko wtedy, gdy sprawuje czynności in persona Christi - sprawując Sakramenty, ale stale - w każdej chwili, trwa w nim to niezwykłe upodobnienie i zjednoczenie z Chrystusem. Tym samym naprawdę staje się przyjacielem Chrystusa, który cały czas towarzyszy swojemu Panu. Tym bardziej, gdy sprawuje Sakramenty - zwłaszcza Eucharystię, a szczyt to zjednoczenie osiąga w Komunii Świętej.

Towarzyszenie Panu

Jako naznaczony pieczęcią sakramentalną, prezbiter niesie tą Bożą obecność i bliskość wszędzie tam, gdzie sam idzie. Nawet zwykłe spotkania, stają się przemienione przez tą cichą, ale trwałą obecność Pana w sercu Jego kapłana. Oczywiście - nie zawsze to zostanie wprowadzone w czyn. Całkiem możliwe jest zmarnowanie okazji do spotkania Pana w kapłanie (czy to z winy kapłana, który sprzeniewierza się temu, kim jest, albo z winy uczestników spotkania, nie chcących spotkać się z Panem). Nie zmienia to jednak tego faktu, że w każdej chwili dnia prezbiter cieszy się szczególną bliskością z Bogiem - bliskością wynikającą z tego, że Pan wybrał go Sobie i poświęcił jako przyjaciela.

In persona Christi

O ile towarzyszenie Panu jest stałym przywilejem kapłana, to działanie in persona Christi - w osobie Chrystusa, jest tym, co staje się udziałem kapłana, gdy sprawuje Sakramenty. Nie tyle stale tak kapłan działa. Stała jest w nim zdolność do takiego działania. O każdej porze dnia i nocy kapłan może wejść (oczywiście nie chodzi o to, żeby dla zabawy sprawować Sakramenty - to byłoby świętokradztwo) w tę jeszcze głębszą jedność z Chrystusem. Słowa i gesty kapłana stają się wtedy słowami i gestami samego Chrystusa. To sam Pan mówi: “To jest bowiem Ciało Moje. To jest bowiem kielich Krwi Mojej”. To sam Pan mówi: “I ja odpuszczam tobie grzechy”. To sam Chrystus działa przez kapłana. Tym samym kapłan ma udział w wyjątkowym i tylko dla innych kapłanów dostępnym zjednoczeniu z Panem. Żaden inny człowiek, nawet najbardziej święty, nie może powiedzieć, że jego słowa i gesty są słowami i gestami samego Pana, jak tylko kapłan.

Zjednoczenie w Eucharystii

To zjednoczenie - wspólne dla wszystkich wiernych jest jednocześnie zjednoczeniem bez wątpienia najgłębszym. Nie ma w tym nic dziwnego - Pan tak bardzo kocha wszystkich, że chce, żeby to zjednoczenie, które jest najgłębszym, było dostępne dla wszystkich. Wszystkich przecież kocha Pan i z wszystkimi chce być zjednoczony. To zjednoczenie w Komunii (sama nazwa na nie wskazuje) jest jednocześnie szczytem całego życia ludzkiego - to właśnie wtedy najpełniej realizujemy Boży plan wobec nas, kiedy jesteśmy z Nim jedno, kiedy karmimy się Jego Ciałem i Krwią, kiedy możemy powiedzieć: “Żyję ja, już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus”.

Dla kapłana to zjednoczenie, staje się szczególnym z uwagi na jego codzienność. Choć czasem może jeden czy drugi kapłan widzieć w tym ciężki obowiązek, to jest to strasznym wypaczeniem. Tak wielki przywilej spotyka kapłana - nie tylko może, ale wręcz stawia mu się to prawie jako obowiązek, żeby każdego dnia jednoczył się z miłującym go Panem. Sam Kościół tak bardzo obdarowuje swoich kapłanów, że napomina niejako: “Nawet jeśli nie chce ci się - jednocz się z Panem każdego dnia!” Obyśmy wszyscy - kapłani i wierni z tęsknotą, radością i miłością przyjmowali jak najczęściej Komunię Świętą!