Spostrzeżenie
Wczoraj zauważyłem jedną rzecz - naprawdę niespecjalnie zależy nam na Panu Jezusie. Tyle wycierpiał dla nas i przez nas, a my - jak się wydaje - nie przejmujemy się tym wcale, albo przejmujemy się ledwo odrobinę. Czasem nawet zdarza się traktować Pana jakby był tylko wytworem naszej wyobraźni, albo, w najlepszym wypadku - jakbyśmy mieli ważniejsze sprawy do załatwienia, myśli do myślenia o nich, ludzi do troszczenia się o nich czy ludzi, których opinia jest dla nas ważniejsza niż życie blisko Pana.
Co zrobić?
Tak naprawdę to zależy. Od czego? Od tego, czego naprawdę chcesz! Jeśłi czujesz, że niedostatecznie zależy Ci na Panu i chciałbyś to zmienić - to już jesteś na najlepszej drodze, żeby tak się stało. Podążaj za tym pragnieniem, módl się, kochaj Boga, staraj się świadomie przebywać w Jego obecności. To jedno. A drugie - módl się za innych. Módl się dużo. Nie krzycz na nich! Módl się za nich, ofiaruj coś (niekoniecznie coś wielkiego - wystarczą te zwyczajne rzeczy, które po prostu się przydarzają a są nieprzyjemne). Tędy droga!
Z drugiej storny - jeśli Ci nie zależy i nie chcesz, żeby Ci zależało… Cóż… Gdyby tak było, to zgaduję, że nie doczytałbyś aż dotąd, więc może wcale tak nie jest, że całkiem Ci nie zależy. A jeśli nawet - módl się tym goręcej! Zaufaj mi! Wiem - jestem tylko anonimowym księdzem z internetu - czemu ktokolwiek miałby mi zaufać? Nie wiem. Może właśnie dlatego, że jestem anonimowym księdzem z internetu? Nic “ziemskiego” nie zyskam na Twojej wierze. Mówię to, co mówię z troski o Ciebie, o Twoją duszę, o Twoje zbawienie i dlatego, że troszczę się o Kościół jako całość i chcę, żeby mógł się cieszyć Tobą. No i przede wszystkim - chcę, żeby Bóg cieszył się, że jest przez Ciebie kochany!